niedziela, 12 maja 2013

Zielony skarb w zagajniku moim...

W zagajniku i lesie, przy dróżce i za płotem... rośnie wszędzie... parzące zielsko - pokrzywa, którą wcześniej wyrywałam za złością z grządek... teraz moje oczy cieszy, pielęgnuję i zostawiam wśród innych ziół. Pokrzywa bogata w witaminy i składniki mineralne jest zdolna pomóc w wielu chorobach, np. posiada właściwości czyszczące krew, a co za tym idzie, poprawia stan zdrowotny osób cierpiących  na rzs, ogólnie wzmacnia układ obronny organizmu, więc piję napój pokrzywowy, który ku mojemu zaskoczeniu jest przepyszny :) A tak w ogóle to powinnam wiedzieć i praktykować... z tym gorzej,,, i przykładać pokrzywę w miejsca najbardziej bolesne, dotknięte reumatyzmem. Wiem już, że włoski rośliny zawierają serotoninę, histaminę i kwas mrówkowy, dlatego pokrzywa działa przeciwbólowo i przeciwzapalnie .                      
   "Skuteczność leczniczą liści pokrzywy w chorobach reumatycznych potwierdzono w badaniach klinicznych. W kilku wieloośrodkowych, otwartych badaniach postmarketingowych, w których wzięło udział około 10 tys. pacjentów, podawano wyciąg wodno-alkoholowy z surowca, w dawce odpowiadającej 9,64 g suszonych liści pokrzywy dziennie. Około 80-95% pacjentów potwierdziło skuteczność terapii, a 93-95% oceniło leczenie jako dobre i bardzo dobrze tolerowane.
Liście pokrzywy w leczeniu reumatyzmu można stosować także zewnętrznie. Taki sposób łagodzenia bólu znany jest w medycynie ludowej od czasów starożytnego Rzymu. Skuteczność i bezpieczeństwo tego sposobu aplikacji surowca potwierdzono w badaniach z udziałem pacjentów. „Parzące” działanie pokrzywy przynosiło ulgę cierpiącym z powodu silnych bólów reumatycznych, a ten prosty środek leczniczy przykładano na dotkniętą bólem powierzchnię ciała. „Parzące” dotknięcie pokrzywy opisywano jako mało przyjemne uczucie ciepła". Fragment pochodzi z Panacea.pl-artykuły.

  
       Dlatego tak się zainteresowałam tym ziółkiem i piję sobie smaczny napój z zielonej pokrzywy i mięty :) na zrobienie którego wzięłam : garść gałązek brr.. pokrzywy, z 5 gałązek świeżej mięty pieprzowej, 1 cytrynę, ale następnym razem dam dwie, wrzuciłam wszystko do sokowirówki, potem dodałam cukier z buraka i melasy trzcinowej i dolałam z litr wody niegazowanej... pycha, wyszło sporo... tej wody, to chyba o 1 szkl było więcej, bo jednak napoju też było chyba z sześć szklanek...
                                            

   Oj, jojoj jakie zdjęcie brzydkie, ale kolor piękny...
                                       
.... piękny kolor, zapach i ten smak... :) pychota i na dodatek zdrowa...

                                              

                          
   

2 komentarze:

  1. Hi, hi , ja też mam te skarby w ogródku , ale na moje stawy jakoś nie odważyłam się jej przykładać. Fajny ci ten napój wyszedł , muszę spróbować tego przepisu. Te liście zielone to wkładasz do normalnej sokowirówki ? I wychodzi ci sok?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, do zwykłej sokowirówki i leci soczek... :)jest pyszny i jeszcze dziś córcia piła... myślałam, że się zepsuł od wczoraj, ale nie, mam nadzieję, że nic nie stracił wartościowego, stał w lodówce, także na lato jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń