sobota, 18 maja 2013

Moja historia... ja i rzs. I

   Dość dużo osób z sieci... a to z blogów, a to z forów... pyta mnie co zrobiłam, że nie przyjmuję leków, jak przebiega w takim razie moja choroba i skąd wiem co robić...

                                                    
  Powyżej  dzieło rzs na który choruję... tak naprawdę nie wiem jak długo, mogę tylko się domyślać, że około siedmiu lat, a zdiagnozowaną mam od lutego ub. roku.
    Siedem lat temu, pewnej nocy poczułam silny ból w kolanie, ból był tak silny, że wyłam jak zwierze... sztywność powodowała, że każdy ruch sprawiał jeszcze większy ból. Poszłam.... a raczej pokuśtykałam, przenosząc chorą nogę rękoma i dostawiając tę drugą... Lekarz rodzinny skierował mnie do ortopedy, ten dał mi skierowanie na rtg biodra, bo twierdził, że to od biodra promieniuje do kolana, bo w kolanie to on nic nie widzi, a w pracowni rtg prześwietlili mi kręgosłup, i takim cudem dowiedziałam się, że mam osteofity na odcinku lędźwiowym i coś tam jeszcze, więc stwierdzili... lekarze zgodnie, że to od kręgosłupa promieniuje...  Rodzinnemu tłumaczyłam po swojemu o kolanie ( bo wówczas nie znałam pojęcia sztywność, gdyż nie znałam choroby rzs ) że mam jakąś dziwną blokadę i nie mogę zginać, ani prostować. Dostałam skierowanie do reumatolog, która stwierdziła, że mam bakterie paciorkowca, bo czynnik rematoidalny był ujemny, więc wykluczyła rzs. A mnie w dalszym ciągu  bolało raz jedno kolano, a raz drugie z obrzękiem i sztywnością, więc ponad rok leczona byłam antybiotykami, które już sama nie wiem, ale chyba wyciszyły chorobę i moją czujność. Cieszyłam się, że z każdym dniem jest coraz lepiej, aż któregoś dnia raptownie ustąpiła sztywność.  Potem odczuwałam ból to tu, to tam, w dłoniach... ale, że dużo haftowałam to do głowy mi nie przyszło, że rzs się czai :(   Historię dokończę wkrótce, bo boję się zanudzać....  :)

2 komentarze:

  1. Kolana to duże stawy, musiałocię strasznie boleć.
    Wcale nie zanudzasz, z ciekawością czekam grzecznie na dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję i obiecuję, że napiszę :)

    OdpowiedzUsuń