czwartek, 4 kwietnia 2013

Metryczka...

Metryczka dla  mojego wnuczusia, już jest gotowa... ale wredna babcia, nie chciała w śnieżycę jechać do oprawcy i oprawiła w co się dało :(  No tak się czuję, ale naprawdę nie chciało mi się w tę paskudną pogodę jechać... kupiłam więc rameczkę, która niestety nie spełnia moich oczekiwań - jest mała! wyboru jednak nie miałam...
                                                     

                                                           
 No i przerobione w 100 % "Dłonie", gdyż poprzednie były odwrotne... nikt nic nie wie, po cichutku przerobiłam, oprawiłam, powiesiłam na ścianie i już...Czuję się lepiej, bo ta lewa dłoń z obrączką mnie przerażała... u nas jest prawa dłoń do obrączki.
                                               

                                                 



                                              

5 komentarzy:

  1. Słodka ta metryczka ...ale jeszcze słodszy i kochany jest Bartuś.:D :D :D

    ps. mam focha i to strasznego.... już miesiąc masz nowego bloga ,a Ty dopiero dzisiaj mi go pokazujesz (???). Nieładnie moja kochana, nieładnie. :S

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś tak się bałam, że znów mnie czeka porażka, bo wiesz, że do starego straciłam dostęp, chociaż on istnieje w sieci, i jest od 2009 r !!! żal :( Nie gniewaj się, proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ... wdziałam taki lewy... dziwnie wygląda, chociaż ciężko odróżnić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ... chyba cię kojarzę :) kiedyś miałaś inny blog... ja też... dziś ty znów próbujesz... a ja ? ale widzę, że ciężko... przykre, że tak mało komentujących... to mnie zniechęciło... będę cie odwiedzała kiedy tylko będę mogła. co ty na to ? pozdrawiam słonecznie :
    ps. ludziska nie żałujcie dobrego słowa... to naprawdę krzepi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że masz przewagę nade mną, bo mnie kojarzysz, ja jednak nie wiem kim jesteś... ale dziękuję za odwiedziny i miłe słowa :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń